Łatwo wyobrazić sobie scenę w poznańskiej kancelarii notarialnej: strony transakcji, atmosfera skupienia, dokumenty na stole. I nagle pada hasło – nowe przepisy. Od dziś sprzedaż mieszkania po zmarłych bliskich może być w teorii prostsza i szybsza… pod warunkiem, że wszystko zostało zgłoszone w urzędzie skarbowym na czas.
Jeszcze niedawno mieszkaniec Poznania, który odziedziczył nieruchomość i chciał ją sprzedać, musiał przedstawić notariuszowi zaświadczenie z urzędu skarbowego potwierdzające, że podatek od spadków został rozliczony lub że nie trzeba go płacić. To oznaczało dodatkowe formalności i wizyty w urzędach. Teraz, dzięki zmianom obowiązującym od lipca 2025 roku, sprzedający może ominąć ten krok – wystarczy, że wcześniej, w ciągu 6 miesięcy od potwierdzenia praw do spadku, złożył formularz SD-Z2.
Brzmi jak duża oszczędność czasu? Tak, ale pojawia się problem, który w Poznaniu dotyczy wielu transakcji. Co jeśli właściciel nieruchomości nie ma żadnego potwierdzenia, że dokument faktycznie trafił do urzędu? W przypadku zgłoszenia pocztą czy przez ePUAP często brak jest jednoznacznego śladu. Notariusz, obawiając się odpowiedzialności finansowej, może w takiej sytuacji odmówić sporządzenia aktu sprzedaży bez dodatkowego zaświadczenia z urzędu – mimo że nowe przepisy miały to uprościć.
W stolicy Wielkopolski rynek nieruchomości jest dynamiczny – mieszkania w centrum, domy na obrzeżach czy grunty inwestycyjne często zmieniają właściciela. Dlatego każdy przepis, który może skrócić procedury, jest tu na wagę złota. Problem w tym, że ustawa nie podaje jasnych instrukcji, jak notariusze mają weryfikować zgłoszenia spadku. Brakuje też jednoznacznych wskazówek, który urząd skarbowy jest właściwy – zależy to od miejsca zamieszkania spadkodawcy lub położenia majątku.
Efekt? W praktyce część notariuszy w Poznaniu może pozostać przy starym modelu, żądając od klientów dodatkowych dokumentów. To oznacza, że choć intencją ustawodawcy było uproszczenie procedur, w codziennym obrocie nieruchomościami zmiana może nie przynieść oczekiwanych korzyści.
Nowe przepisy to krok w dobrym kierunku, ale bez jasnych reguł ryzyko nieporozumień pozostaje wysokie. A to prowadzi do pytania, które zadaje sobie wielu poznaniaków: czy rzeczywiście będziemy sprzedawać odziedziczone mieszkania szybciej, czy znów utkwimy w urzędowych kolejkach?




