To jedna z najbardziej szokujących diagnoz dotyczących państwowej instytucji, która w teorii ma chronić polskie lasy i zarządzać nimi w interesie publicznym. Raporty Najwyższej Izby Kontroli, dokumenty związkowe i decyzje kadrowe odsłaniają obraz Lasów Państwowych, którego nie da się dłużej zamiatać pod dywan.
W centrum skandalu znajdują się rosnące wynagrodzenia kadry zarządzającej, rekordowa biurokracja, marginalne wydatki na ochronę przyrody i alarmujący spadek kondycji polskich lasów. Wszystko to ma miejsce w instytucji zarządzającej majątkiem Skarbu Państwa i finansowanej realnie z zasobów publicznych.
Pensje jak w korporacji, odpowiedzialność jak w państwowym molochu
Według raportu NIK opublikowanego w 2025 r., pensje w Lasach Państwowych biją europejskie rekordy:
- Dyrektor Generalny LP zarabiał ponad 30 tys. zł miesięcznie, więcej niż premier i minister klimatu, jego bezpośrednia zwierzchniczka.
- 429 nadleśniczych osiągało wynagrodzenia do 19 tys. zł miesięcznie.
- Pracownicy RDLP i Generalnej Dyrekcji LP mieli płace na poziomie ponad 240% średniego wynagrodzenia w kraju.
Dodatkowo Lasy Państwowe wyróżniają się niespotykanie rozbudowaną kadrą – aż 93% pracowników to stanowiska nierobotnicze, a liczba urzędników w LP jest ponad dwukrotnie większa niż średnia europejska w przeliczeniu na powierzchnię lasów.
To jednak dopiero początek.
Kolejne nagrody – i błyskawiczne decyzje
W październiku 2025 r. Krajowa Sekcja Pracowników Leśnictwa NSZZ „Solidarność” zażądała wypłaty „nagrody motywacyjnej” co najmniej 3500 zł na osobę. Uzasadnienie? „Przeciążenie i frustracja”.
Dyrektor Generalny Lasów Państwowych zaakceptował wniosek w ciągu niespełna tygodnia.
W tym samym czasie Lasy Państwowe:
- przeznaczały zaledwie 0,2–0,3% budżetu na ochronę przyrody,
- generowały rekordowe limity wycinek,
- traciły powierzchnie lasów ochronnych.
Pogarszający się stan lasów: dane, które powinny wstrząsnąć opinią publiczną
NIK wskazuje jednoznacznie: polskie lasy w zarządzie LP znajdują się w trendzie spadkowym pod względem jakości, struktury i zdolności klimatycznych.
Więcej wycinek, mniej przyrostu, mniej lasów ochronnych:
- Pozyskanie drewna wzrosło z 33,1 mln m³ w 2009 r. do ponad 40 mln m³ rocznie w ostatnich latach.
- Lesistość ochronna spadła w latach 2019–2023 z 3 829 tys. ha do 3 803 tys. ha.
- Bieżący przyrost zasobów drzewnych zmalał z 4,35% (2003 r.) do 3,05% (2023 r.).
- Lasy Państwowe pozyskują dziś ponad 75% rocznego przyrostu – o 50% więcej niż dwie dekady temu.
Najbardziej alarmujące są jednak dane dotyczące klimatu. Lasy zarządzane przez LP przestają pełnić funkcję pochłaniacza CO₂. W tym samym czasie lasy prywatne i samorządowe tę funkcję wzmacniają.
Skąd ten paradoks? Mechanizm finansowy wyjaśnia wiele
Eksperci zwracają uwagę: w Lasach Państwowych model wynagradzania kierownictwa i finansowania jednostek jest bezpośrednio powiązany z poziomem pozyskania drewna.
Mówiąc prościej:
Im więcej drewna zostanie wycięte i sprzedane – tym większe wpływy, premie i możliwości finansowania struktur LP.
Tę zależność wprost komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot:
– Jakość polskich lasów jest coraz gorsza, a leśnicy regularnie dostają kolejne podwyżki. Gospodarują na majątku publicznym, wycinają coraz więcej, a do budżetu państwa trafia niewiele. Im więcej drzew zniknie, tym większe pieniądze trafiają do ich portfeli.
To mechanizm, który w wielu krajach Unii Europejskiej został dawno zlikwidowany. W Polsce wciąż działa w najlepsze.
Polskie lasy tracą zdolność do życia – i ochrony ludzi
Zmniejszanie powierzchni lasów ochronnych oznacza:
- większą podatność Polski na susze i powodzie,
- utratę naturalnych barier ograniczających gwałtowne zjawiska pogodowe,
- spadek bioróżnorodności,
- osłabienie ekosystemów lokalnych.
Lasy ochronne to te, które chronią gleby, rzeki, siedliska, zdrowie mieszkańców. Ich ubywanie to problem nie abstrakcyjny, lecz bezpośrednio dotykający społeczeństwa – także w Wielkopolsce.
Skandal, który może mieć długofalowe konsekwencje
Układ ujawniony przez NIK to nie tylko kwestia nadmiernych wynagrodzeń, biurokracji czy braku nadzoru. To problem systemowy:
- wysokie zarobki i premie,
- rosnąca biurokracja,
- rekordowe wycinki,
- malejące lasy ochronne,
- spadająca zdolność lasów do pochłaniania CO₂,
- symboliczne środki na ochronę przyrody.
To wszystko odbywa się w jednej z największych państwowych instytucji, zarządzającej majątkiem kluczowym dla przyszłości środowiskowej kraju.
Co dalej?
Po publikacji raportów NIK rośnie presja społeczna i polityczna, by zmienić model funkcjonowania LP. Coraz wyraźniej mówi się o konieczności:
- oddzielenia funkcji gospodarczych od funkcji ochronnych,
- stworzenia systemu wynagradzania niezależnego od pozyskania drewna,
- przejrzystości finansowej LP,
- zwiększenia nakładów na ochronę przyrody,
- publicznego nadzoru nad procesami decyzyjnymi.
Czy zmiany nastąpią? To zależy od decyzji rządu i presji społecznej. Na razie jedno jest pewne: raporty NIK otworzyły drzwi, które trudno będzie ponownie zamknąć.





