Podczas gdy niewielkie Rogoźno przygotowuje się do budowy nowej hali widowiskowo-sportowej na około 500 miejsc, Poznań – miasto metropolitalne, akademickie i turystyczne – od lat nie może doprowadzić do realizacji własnej, nowoczesnej areny o podobnym, a nawet większym znaczeniu. Ta sytuacja rodzi pytanie: czy Poznań rzeczywiście nie stać na obiekt, który mógłby przyciągać turystów, inwestorów oraz duże wydarzenia kulturalne i sportowe?
W Rogoźnie zapadła konkretna decyzja. Burmistrz Łukasz Zaranek zapowiedział, że hala ma powstać jeszcze w obecnej kadencji samorządu. Trwa finalizowanie dokumentacji projektowej, a gmina czeka na odpowiednie nabory do programów dofinansowania.
Planowany obiekt ma mieć wymiary 40 na 20 metrów, zgodne z wytycznymi Ministerstwa Sportu, oraz trybuny dla około 500 widzów. Dla Rogoźna będzie to zupełnie nowa jakość – miasto nie dysponowało dotąd podobną infrastrukturą, a jedyną przestrzenią na wydarzenia była licząca ponad 50 lat sala Rogozińskiego Centrum Kultury.
Co więcej, inwestycja ma poparcie ministra sportu Jakuba Rutnickiego. Równolegle gmina prowadzi inne projekty sportowe – rewitalizuje stadion miejski oraz modernizuje boiska i korty tenisowe OSiR. Widać więc wyraźną, konsekwentną strategię rozwoju infrastruktury.
Na tym tle sytuacja Poznania wygląda paradoksalnie. Stolica Wielkopolski od lat mówi o potrzebie nowoczesnej hali widowiskowo-sportowej, która mogłaby być miejscem dużych koncertów, gal sportowych, targów czy wydarzeń międzynarodowych. Tymczasem konkretnej, dużej inwestycji wciąż brak.
Gdzie taka hala mogłaby powstać? Eksperci i samorządowcy wskazywali już kilka potencjalnych lokalizacji:
- okolice Areny przy ul. Wyspiańskiego – jako naturalne centrum sportowe miasta,
- tereny przy Lotnisku Ławica – z dobrą dostępnością komunikacyjną,
- obszary poprzemysłowe na Jeżycach lub Wildzie, które mogłyby zyskać nową funkcję,
- północne rejony miasta, np. w pobliżu terenów inwestycyjnych.
Każda z tych lokalizacji mogłaby stać się impulsem rozwojowym – przyciągając nie tylko wydarzenia, ale także biznes, hotelarstwo i turystykę.
Czy Poznań naprawdę nie stać na taką halę? Budżet miasta jest wielokrotnie większy niż Rogoźna, a potencjał gospodarczy, akademicki i turystyczny – nieporównywalny. Problem wydaje się leżeć raczej w braku decyzji politycznej, wizji lub priorytetów inwestycyjnych niż w możliwościach finansowych.
Nowoczesna hala w Poznaniu mogłaby stać się wizytówką miasta, przyciągać gwiazdy światowej muzyki, duże wydarzenia sportowe czy kongresy. Mogłaby także generować realne przychody i miejsca pracy. Tymczasem mniejsze Rogoźno pokazuje, że nawet skromniejszy samorząd potrafi planować i konsekwentnie realizować ambitne inwestycje.
Pytanie pozostaje otwarte: czy Poznań w najbliższych latach zdecyduje się na podobny krok, czy też nadal będzie obserwował, jak mniejsze miejscowości przejmują inicjatywę w rozwoju infrastruktury sportowo-kulturalnej?


.jpg)
