Sprzedaż terenu Osiedla Maltańskiego przez parafię św. Jana Jerozolimskiego za murami spółce JHM Development stała się jednym z najgłośniejszych wątków nieruchomościowych w Poznaniu ostatnich miesięcy. Transakcja, której wartość przekracza 421 mln zł, wywołała nie tylko społeczne emocje, ale także poważne pytania o relacje między Kościołem, deweloperami a polityką mieszkaniową miasta. W niedzielę przed poznańską katedrą odbył się protest, który pokazał, że sprawa ma potencjał eskalacji także na gruncie prawnym i wizerunkowym.
Z punktu widzenia rynku nieruchomości teren Osiedla Maltańskiego to atrakcyjna lokalizacja: blisko centrum, w sąsiedztwie jeziora Maltańskiego, z dużym potencjałem inwestycyjnym. JHM Development planuje budowę około 2000 mieszkań, co wpisuje się w strategię zagęszczania zabudowy w kluczowych częściach miasta. Jednak biznesowa logika inwestycji zderza się tu z rzeczywistością społeczną – na działce od lat mieszka ponad 600 osób, a istniejąca zabudowa ma zostać rozebrana.
Mieszkańcy, wspierani przez Rozbrat i stowarzyszenie Maltańskie Nasz Dom, argumentują, że transakcja ignoruje aspekt społeczny i generuje ryzyko kryzysu mieszkaniowego. Podczas protestu przed katedrą zwracano uwagę, że wyprowadzka kilkuset rodzin zwiększy presję na zasób mieszkań komunalnych, który już dziś jest niewystarczający.
Z perspektywy samorządu oznacza to potencjalne koszty: konieczność zapewnienia lokali zastępczych, wzrost wydatków na pomoc mieszkaniową oraz ryzyko długotrwałych sporów sądowych. Dla dewelopera z kolei konflikt społeczny może przełożyć się na opóźnienia inwestycji, protesty, a nawet ryzyka reputacyjne.
Sprawa ma też wymiar systemowy. Aktywiści podnoszą, że grunt został sprzedany „tak, jakby był pusty”, choć jest zamieszkany. Przypominają, że w 2021 roku wcześniejsza próba sprzedaży upadła właśnie dlatego, że potencjalny inwestor zdał sobie sprawę z realnego stanu terenu.
Na proteście pojawili się m.in. Piotr Ikonowicz oraz współprzewodniczący Partii Razem Adrian Zandberg. Ich obecność nadała sprawie wymiar ogólnopolski i wpisała ją w szerszą debatę o prawach lokatorów, spekulacji gruntami i roli Kościoła w obrocie nieruchomościami.
Z biznesowego punktu widzenia kluczowe pytania brzmią:
– Czy JHM Development będzie w stanie zrealizować inwestycję zgodnie z planem?
– Czy miasto wejdzie w spór lub negocjacje dotyczące ochrony mieszkańców?
– Czy sprawa stanie się precedensem dla podobnych transakcji z udziałem podmiotów kościelnych?
Nie bez znaczenia jest także aspekt wizerunkowy. Deweloperzy już od dawna zmagają się z negatywną percepcją społeczną, a takie konflikty dodatkowo ją pogłębiają. Z kolei Kościół, który sprzedał grunt, musi liczyć się z krytyką nie tylko mieszkańców, ale także części wiernych.
Na razie brak informacji o formalnych działaniach prawnych ze strony lokatorów. Jednak biorąc pod uwagę skalę inwestycji i napięcia społeczne, można spodziewać się, że sprawa Osiedla Maltańskiego będzie jeszcze długo obecna w debacie publicznej – zarówno w kontekście społecznym, jak i biznesowym.





































.jpg)
