Duże wydarzenia plenerowe przestają być wyłącznie przestrzenią rozrywki. Dla firm stają się miejscem bezpośredniego kontaktu z potencjalnymi klientami, testowania pomysłów i budowania relacji. Tegoroczna trasa „Projekt Plaża” pokazuje, jak można połączyć event, edukację i doświadczenie konsumenckie w model, który może być inspiracją także dla przedsiębiorców planujących własny biznes.
Jak dziś dotrzeć do klienta, który codziennie otrzymuje dziesiątki komunikatów reklamowych? Jedną z odpowiedzi może być wyjście poza tradycyjne kanały marketingowe i stworzenie okazji do bezpośredniego spotkania.
Dobrym przykładem jest tegoroczna trasa „Projekt Plaża” TVN Warner Bros. Discovery. W 2026 roku wydarzenie odwiedziło osiem nadmorskich miejscowości, a jego finałowe przystanki odbyły się w Łebie i Krynicy Morskiej. Nowością była miejska przestrzeń „Projekt Plaża in the City”, funkcjonująca obok głównego miasteczka na plaży.
Od reklamy do doświadczenia
Z biznesowego punktu widzenia najciekawsze nie jest samo pojawienie się marki na wydarzeniu, ale sposób, w jaki może ona wykorzystać taką przestrzeń.
Klient nie musi być biernym odbiorcą reklamy. Może wejść do strefy, skorzystać z przygotowanej usługi, porozmawiać z przedstawicielem firmy, zadać pytania i dopiero na tej podstawie zdecydować, czy oferta jest dla niego interesująca.
Podczas finałowych weekendów „Projektu Plaża” przykładem takiego podejścia była aktywacja Herbalife. W strefie marki odwiedzający mogli skorzystać z bezpłatnej analizy składu ciała, porozmawiać o codziennych nawykach i spróbować produktów.
Z perspektywy biznesowej jest to przykład modelu, w którym produkt nie jest pierwszym komunikatem – pierwszym jest doświadczenie.
To podejście może mieć znaczenie także dla mniejszych firm. Nie trzeba od razu organizować ogólnopolskiej trasy. Lokalny przedsiębiorca może stworzyć podobną koncepcję podczas targów, pikniku miejskiego, zawodów sportowych czy wydarzenia branżowego.
Pomysł na biznes: firma, która tworzy strefy doświadczeń
Na rosnącym zainteresowaniu marketingiem eventowym można zbudować konkretny model biznesowy.
Pomysłem może być firma specjalizująca się w projektowaniu i obsłudze mobilnych stref doświadczeń dla marek. Jej zadaniem byłoby nie tylko ustawienie namiotu, przygotowanie materiałów i obsługa techniczna, ale zaprojektowanie całej ścieżki kontaktu z klientem.
Przykładowy model działania może obejmować:
- przygotowanie koncepcji strefy dopasowanej do marki,
- znalezienie i obsługę wydarzeń, na których pojawią się potencjalni klienci,
- zapewnienie personelu,
- organizację aktywności angażujących uczestników,
- zbieranie danych i opinii za zgodą uczestników,
- przygotowanie materiałów do mediów społecznościowych,
- raportowanie efektów kampanii.
W ten sposób jedna usługa może łączyć kompetencje agencji eventowej, marketingowej i zespołu sprzedażowego.
Najważniejsze pytanie: za co klient ma zapłacić?
Sam namiot z logo nie jest dziś szczególnie atrakcyjnym produktem. Firmy mogą natomiast płacić za mierzalne doświadczenie konsumenta.
Przykładowo marka może otrzymać raport pokazujący, ile osób odwiedziło strefę, ile skorzystało z aktywacji, jakie pytania pojawiały się najczęściej i jakie były reakcje uczestników.
To zmienia rozmowę z klientem biznesowym.
Zamiast: „postawimy stoisko podczas imprezy”, oferta może brzmieć: „zaprojektujemy i zrealizujemy aktywację, która pozwoli marce bezpośrednio dotrzeć do określonej grupy odbiorców, zaangażować ich i zebrać informacje o ich potrzebach”.
Nie każda branża potrzebuje degustacji
Model można łatwo dopasować do różnych sektorów.
Firma technologiczna może przygotować strefę, w której uczestnicy przetestują nowe rozwiązanie. Marka sportowa – krótkie testy sprawnościowe. Producent żywności – warsztaty lub degustację. Bank – konsultacje dotyczące finansów osobistych. Firma turystyczna – interaktywny quiz i personalizację propozycji wyjazdu.
Kluczowe jest znalezienie odpowiedzi na jedno pytanie: co uczestnik wydarzenia dostanie w zamian za poświęcenie kilku minut swojej uwagi?
Im bardziej konkretna odpowiedź, tym większa szansa, że aktywacja nie będzie kolejnym niezauważonym stanowiskiem reklamowym.
Event jako początek sprzedaży, nie jej koniec
Warto również spojrzeć na wydarzenie z perspektywy lejka sprzedażowego.
Kontakt podczas eventu może być dopiero pierwszym etapem relacji. Jeżeli uczestnik wyrazi zgodę na dalszy kontakt, firma może później zaproponować mu dodatkowe informacje, ofertę, konsultację czy udział w programie lojalnościowym.
Oczywiście wymaga to odpowiedniego podejścia do danych osobowych i zgód marketingowych. Sama liczba rozdanych próbek czy ulotek nie musi bowiem oznaczać biznesowego sukcesu.
Znacznie bardziej wartościowe może być kilkaset jakościowych kontaktów z osobami, które rzeczywiście zainteresowały się ofertą.
Co można zrobić małym budżetem?
Nie każdy przedsiębiorca ma środki na udział w dużym wydarzeniu ogólnopolskim. To jednak nie oznacza, że podobnego modelu nie można zastosować lokalnie.
Mała firma może rozpocząć od jednego wydarzenia i prostego rozwiązania. Przykładowo lokalny usługodawca może przygotować bezpłatną konsultację, szybki audyt, test, warsztat albo interaktywną prezentację.
Najważniejsze jest stworzenie wartości dla uczestnika i możliwość dalszego kontaktu.
Dopiero gdy rozwiązanie się sprawdzi, można skalować je na kolejne miasta i wydarzenia.
Największa lekcja dla przedsiębiorców
Przykład „Projektu Plaża” pokazuje, że współczesny marketing coraz częściej zaciera granicę między reklamą, sprzedażą, wydarzeniem i edukacją.
Dla przedsiębiorcy może to być cenna wskazówka: zamiast pytać wyłącznie, gdzie umieścić reklamę, warto zastanowić się, jak stworzyć sytuację, w której klient sam będzie chciał podejść do marki.
To właśnie może być fundamentem interesującego biznesu – firmy, która nie sprzedaje kolejnego stoiska eventowego, ale projektuje doświadczenia generujące uwagę, relacje i potencjalnych klientów.
A w świecie, w którym o uwagę konsumenta walczą setki marek, umiejętność stworzenia takiego doświadczenia może być produktem samym w sobie.


































